Efekt Mozarta – korzyści płynące ze słuchania muzyki
O Efekcie Mozarta
W dzisiejszych czasach muzyka dociera do nas zewsząd, jesteśmy nią dosłownie "atakowani" w sklepach, biurach, urzędach, na ulicy. Witold Lutosławski zwrócił kiedyś na to zjawisko uwagę, wyrażając pogląd, że takie mechaniczne odtwarzanie muzyki powinno być zabronione, określił je jako zaśmiecanie środowiska akustycznego, które zabija wrażliwość i zdolność odbioru wszelkich doznań przekazywanych drogą akustyczną. "Jeśli się wtłacza przez kilkanaście godzin dziennie w ucho współczesnego człowieka ten zorganizowany szmer, następuje znieczulenie na bodźce o charakterze akustycznym". Dlatego też nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak ważne może być słuchanie muzyki dla naszego rozwoju, samopoczucia, relaksu.
Już dawno zauważono, że chorały gregoriańskie i muzyka Mozarta redukują stres, pomagają w koncentracji, ułatwiają zasypianie. Badania nad wpływem muzyki Mozarta rozpoczęły się we Francji w latach 50 XX w. Dr. Alfred Tomatis wykorzystywał koncerty i symfonie skrzypcowe w pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i komunikacji. Jego obserwacje wykorzystały w latach 90-tych setki centrów terapeutycznych w coraz popularniejszej muzykoterapii. Początkowo wykorzystywano muzykę tego kompozytora w leczeniu epilepsji, potem rozszerzono wykorzystywanie utworów Mozarta także w leczeniu autyzmu, dysleksji, zaburzeń emocjonalnych, ADHD i innych chorób.
Terapeuci są zdania, że jest to muzyka doskonała do tej formy terapii - ma jasną, przejrzystą formę, wysoką częstotliwość dźwięku, jest niezwykle różnorodna. Mozart napisał ponad 600 kompozycji, które cechuje niezwykła wielość form, tempa, nastroju. Podzielono je tak, aby mogły być pomocne przy różnych rodzajach terapii w zależności od efektu, jaki chce się osiągnąć.
Największym propagatorem i twórcą terapii nazwanej "efektem Mozarta" jest Don Campbell. Jest świetnie wykształcony w dziedzinie muzyki, pobierał lekcje u Nadii Boulanger, był jednym z najmłodszych słuchaczy Amerykańskiego Konserwatorium w Fontainebleau. Odbył również poważne studia w dziedzinie fizjologii mózgu i psychologicznych relacji między dźwiękiem i funkcją psychiczną. Jego gruntowne wykształcenie oraz liczne, zbierane w różnych zakątkach świata, doświadczenia zaowocowały nowym, niezwykle twórczym i interesującym podejściem do muzyki, zwłaszcza jej świadomym słuchaniem, wykorzystania w dziedzinach niemających z muzyką wiele wspólnego - a mianowicie psychologii i terapii.
Ka?dy człowiek reaguje na dźwięk w inny sposób w zależności od sytuacji, w jakiej się znajduje, od rodzaju bodźców akustycznych, stanu emocji, w inny sposób odbiera muzykę podczas posiłku, a w inny, gdy jest zmęczony. Interesująco opisał to Piotr Wierzbicki w swojej książce "Życie z muzyką", gdy dostrzegł, że słuchanie kantat Bacha podczas śniadania powoduje u niego dolegliwości żołądkowe graniczące z nerwicą, podczas gdy np. serenady Mozarta, albo walce Chopina nie wywoływały takiej reakcji.
Campbell w swoich obserwacjach powiązał rodzaj słuchanego utworu z reakcjami zachodzącymi w organizmie człowieka. Wysokie częstotliwości dźwięków są zgodne z rytmem pracy serca, integrują wewnętrzny rytm procesów poznawczych i zewnętrzną aktywność. W zależności od tego jak dana osoba reaguje na muzykę, można w odpowiedni sposób dobrać ją tak, aby optymalnie stymulowała pracę mózgu w czasie nauki czy relaksu. Badania w tej dziedzinie prowadzono na uniwersytetach w USA i Kanadzie oraz we Francji. Udowodniono, że pacjenci słuchający przez 15 minut dziennie muzyki o charakterze relaksacyjnym potrzebowali tylko 50 proc. zaleconych dawek leków uspokajających i środków znieczulających. Studenci, którym przed testem włączono stymulującą procesy myślowe muzykę, znacznie szybciej i skuteczniej radzili sobie z zadaniami. Niemowlęta na oddziale noworodków uspokajały się znacznie szybciej, gdy w sali włączona była łagodna muzyka. Podczas skomplikowanych operacji na salach operacyjnych często słychać muzykę, co ułatwia chirurgom maksymalną koncentrację.
Muzyka klasyczna oparta jest na strukturze rytmów, jest w swojej istocie skomplikowanym systemem matematycznym, dlatego też słuchanie muzyki instrumentalnej i symfonicznej od wczesnego dzieciństwa rozwija zdolności matematyczne i analityczne, co równie? stwierdzono na podstawie wieloletnich obserwacji i doświadczeń. Dzieci słuchające np. andantino z 24 Symfonii Mozarta albo allegro moderato z 2 Koncertu Skrzypcowego znacznie szybciej się uczą i potrafią skoncentrować na skomplikowanych zadaniach, zwiększa się też zdolność analitycznego myślenia i wyobraźni przestrzennej.
Idąc tym tropem, Don Campbell opracował zestawienia utworów Mozarta w celu wykorzystania ich w pracy z dziećmi; i tak np. Rondo Eine Kleine Nachtmusik, Allegro moderato z 2 Koncertu Skrzypcowego umieścił w części stymulującej procesy myślowe, arię "Voi che sapete" z Wesela Figara, Andante z Casation, adagio z Grand Partita, koncert z 9 Serenady w części relaksacyjnej i odprężającej; do ćwiczeń ruchowych, tańca, zabaw świetnie nadaje się Aria szampańska z opery Don Giovanni, Rondo alla turca, La Bataille, March No1. Powstała cała seria starannie dobranych utworów, w świetnych wykonaniach, opatrzonych komentarzami i sugestiami, stanowiąca podstawę metody znanej już na całym świecie jako "efekt Mozarta".
W Polsce, kraju ludzi niewrażliwych na dobrą muzykę, jak zauważyła Dorota Szwarcman, autorka artykułu "Głuche ucho" zamieszczonego w "Polityce", metoda ta nie jest dobrze znana, nie jest też doceniona i wykorzystywana. Nie różnimy się niczym od innych społeczeństw, wszyscy rodzimy się ze zdolnością słyszenia, we wszystkich szpitalach noworodkom bada się słuch. Jednak system edukacji muzycznej w Polsce a raczej jego brak powoduje, że z wiekiem stajemy się niemuzykalni, niewrażliwi na dobrą muzykę, traktujemy muzykę klasyczną jak wroga, a w dobrym tonie jest podkreślanie braku orientacji w trendach muzycznych. Jakże inne jest podejście do tej sfery życia społeczeństw zachodnich, gdzie nacisk na edukację muzyczną kładzie się od najwcześniejszego dzieciństwa i jest to edukacja na najwyższym poziomie. W Kanadzie np. przed laty powstał cykl wykładów muzycznych, często podanych w bardzo dowcipnej i przystępnej formie zrealizowanych przez najwybitniejszego i najbardziej cenionego interpretatora utworów Bacha, Glenna Goulda, w których z pasją opowiadał o prezentowanych przez siebie utworach. Sam będąc od dziecka związany z dobrą muzyką, dzielił się tym, co robił najlepiej - gra? na fortepianie. Takie lekcje nikogo nie pozostawiają obojętnym na muzykę i zapamiętuje się na całe życie. W Japonii dzieci w szkołach uczą się gry na skrzypcach i lekcje te są traktowane tak samo poważnie, jak pozostałe. W Polsce w tej dziedzinie musi się wiele zmienić, a zacząć trzeba od edukacji najmłodszych.
Don Campbell od lat prowadzi zajęcia propagujące "Efekt Mozarta" na całym świecie, również w Polsce. Korzystają z nich rodzice, nauczyciele, kinezjolodzy, psycholodzy, pedagodzy, muzykoterapeuci, rehabilitanci, fizjoterapeuci. W praktycznej formie przekazuje, jak wykorzystać siłę muzyki, uczy stymulować procesy mózgu i słuchu, uczy stosowania ruchu i rytmiki w celu poprawy pamięci, koordynacji i koncentracji. Zajęcia prowadzone są w formie warsztatów i odbywają się w kilkudniowych cyklach.
Więcej informacji o "Efekcie Mozarta" można szukać w Międzynarodowym Instytucie Kinezjologii Rozwoju Ruchowego i Integracji Odruchów
oraz na domowej stronie Efekt Mozarta w języku angielskim
Zmieniony (Piątek, 27 Marzec 2009 14:27)
Opowieści Hoffmana - Jacques OffenbachLes contes d'Hoffmann Jacques Offenbach
W spaniała fantastyczna opera. Urocza melodyka i wspaniałe narysowane postacie. Opowieści Hoffmana to opera w której pan w średnim wieku zwierza się publicznie o swych nieudanych nieszczęśliwie związkach z trzema kobietami. W temat opowieści wchodzi nasz Hoffman wtedy gdy w karczmie zaczyna śpiewać o karle który jest zakochany w księżniczce, robi to z dużą wesołością i żwawo. Jednak w dziele swoim gdy treść jego piosenki przywołuje księżniczkę, wtedy to Hoffmanowi przywodzi obraz jego najbardziej ukochanej Stelli.Budzą się w nim wspomnienia, i tak oto zaczynają się Opowieści Hoffmana. W roli Hoffmana w tym wideo widzimy arię pod tytułem Legenda Kleiznacha w wersji filmowej autorów Michaela Powella i Emerica Pressburgera z 1951 roku, a wykonuje ją Robert Rounseville
Zmieniony (Piątek, 27 Marzec 2009 14:00) Orfeusz i Eurydyka - Miłość małżeńska po grób
P arę słów do wpisu o Eurydyce i Orfeuszu znalazłem na stronie wypracowań szkolnych, w którym wypracowanie jest na temat "Hymnu o miłości" - Świętego Pawła. W wypracowaniu pod tytułem "Potężna jak śmierć jest miłość". Wypracowanie przywołuje wzorzec miłości doskonałej opierając się na bazie mitu o Orfeuszu i Eurydyce.Mit ten posłużył również Christophowi Willibaldowi Gluckowi do napisania opery pod tytułem Orfeusz i Eurydyka.
Cite
W micie o Orfeuszu i Eurydyce odnajdujemy opis tak rozumianej miłości. Orfeusz, piękny, młody król Tracji, a przy tym uzdolniony artysta, głęboko i z wzajemnością kocha swoją żonę, Eurydykę. Niespotykana uroda Eurydyki rozpala jednak nie tylko serce męża. Bohaterka mitu przypadkowo spotyka Aristajosa, który, nie wiedząc o tym, że Eurydyka jest żoną Orfeusza, zaczyna za nią gonić w zachwycie. Los sprawia, że piękna nimfa podczas ucieczki nadeptuje bosą stopą na jadowitego węża, którego ukąszenie okazuje się dla niej śmiertelne.Zrozpaczony Orfeusz przez długi czas poszukuje żony. Wreszcie decyduje się na bohaterski wyczyn - zejście po Eurydykę do podziemnego świata zmarłych. Wielki smutek Orfeusza i piękne tony jego muzyki torują bohaterowi drogę do Hadesu. Widząc i słysząc bohatera nie szczeka nawet strażnik piekieł - pies Cerber, a okrutne i bezlitosne wykonawczynie boskich wyroków, Erynie, po prostu płaczą ze wzruszenia. Hades, władca podziemi, zwraca Orfeuszowi jego wierną żonę, ale stawia przed bohaterem warunek: jeżeli przed opuszczeniem świata zmarłych obejrzy się za siebie, straci Eurydykę na zawsze. Orfeusz przez pewien czas dzielnie opiera się pokusie spojrzenia na ukochaną. Jednak na krótko przed wyjściem z Hadesu obraca głowę, by rzucić choć przelotne spojrzenie. Dostrzega to eskortujący parę Hermes. Wola podziemnego boga okazuje się niezłomna. Orfeusz nie ma prawa zostać po raz drugi przewieziony przez Styks i musi wrócić do świata żywych bez żony. Życie bohatera jest od tej pory nieszczęśliwe i kończy się rozszarpaniem przez rozszalałe - kto wie, czy nie z zazdrości o Eurydykę - menady. "Miłość nigdy nie ustaje" - pisze święty Paweł, a mit o Orfeuszu i Eurydyce potwierdza to zdanie. Małżeńska para nie przestaje się kochać do końca życia. Czy oznacza to jednak, że miłość jest "potężna jak śmierć"? W przypadku zmagań Orfeusza śmierć okazała się mimo wszystko mocniejsza - ostatecznie wydarła mu przecież przedmiot miłości. Być może po śmierci Orfeusza mąż i żona spotkali się powtórnie w Hadesie. O tym jednak mitologia nie wspomina. Bohater mitu pozostaje przykładem nieszczęśliwie zakochanego człowieka.
LibrettoN a kanwie tego mitu, powstało libretto napisane przez pana Rainieri de Calzabigi do którego napisał muzykę wcześniej już wspomniany Christoph Willibald Gluck. Dzieło Orfeusz i Eurydyka miało premierę w 1762 roku w Wiedniu.Akt I Do grobowca zmarłej żony Orfeusza – Eurydyki, przybywają nimfy i pasterze, by złożyć jej ofiarę. Orfeusz prosi bóstwa, by przywróciły jej życie. Gotów jest nawet udać się po nią do krainy podziemi. Zeus, wzruszony rozpaczą wiernego małżonka, pozwala mu zejść do krainy cieniów. Stawia jednak warunek: śpiewak nie może spojrzeć na żonę przed przekroczeniem brzegów Styksu. Orfeusz godzi się na ten warunek, ponieważ wierzy, że swoim śpiewem wzruszy bóstwa podziemi, które pozwolą zabrać z sobą Eurydykę. Akt II Orfeusz staje przed bramami królestwa zmarłych i uderza w struny swej liry. Wchodzi bez przeszkód do siedziby szczęśliwych duchów, zamieszkujących Pola Elizejskie i tam spotyka ukochaną Eurydykę. Akt III Małżonkowie rozpoczynają wędrówkę na powierzchnię ziemi. Orfeusz pamięta o warunkach postawionych przez Zeusa, prowadzi więc Eurydykę za rękę nie patrząc na nią. Zdumiona kobieta zaczyna wątpić w jego miłość. Jednak gdy mąż zwraca się do niej, Eurydyka pada martwa. Zrozpaczony Orfeusz pragnie odebrać sobie życie, lecz Amor wytrąca mu sztylet z ręki i przywraca do życia Eurydykę. (Streszczenie libretta według "Przewodnika operowego" J. Kańskiego) Zmieniony (Piątek, 27 Marzec 2009 12:41) Lascia Ch`io Pianga z opery Xerxes G.F. Haendla
M otyw arii pochodzi z filmu Farinelli - Ostatni Kastrat, w którym
Farinelli wykonuje arię Lascia Ch`io Pianga z opery G.F Haendla Xerxes
Farinelli to artystyczny pseudonim młodego śpiewaka Carlo Broschi. Kiedy był małym chłopcem został wykastrowany aby zachować jego czysty piękny głos, dzięki temu szybko stał się sławnym artystą.
Tekst Arii
Zmieniony (Piątek, 27 Marzec 2009 11:58) Koncert nr 20 d-moll, KV 466
P rzepiękny, głęboki na początku tragiczny dający wrażenie opowieści
o zmaganiach z wielką nieokreśloną siłą. W bardzo niezwykły sposób
przechodząca muzyka od bardzo zdecydowanych akordów przechodzi w
spokojniejsze tony, od solisty do całej orkiestry. To naprawdę
niesamowite i cudownie zaprojektowane dzieło.
Więcej...
D ruga część już spokojna pełna nadziei, która wyraża odejście od
problemów, zgodę na los. Zdecydowanie wycisza ludzką duszę. Daje jednak
jak w chińskim symbolu równowagi Jing Jang wskazówkę że może się
wszystko wydarzyć, to że jest dobrze nie musi być tak zawsze, ale
jednak niekorzystne prądy się zmienią i dobre znów wróci. W 2 części
koncertu czuć muzykę pełną życia, zaangażowaną w ludzką dolę, tę dobrą
kochaną ale też z elementami bólu i cierpienia. I to wszystko sprawia,
że słuchając tej muzyki wsłuchani, nasze wnętrze doznaje prawdziwego
filmu z którym mierzy się nasze sumienie. Niekiedy zapłaczemy w czasie
tej części, wywoła on uśmiech, ale przede wszystkim jest to bardzo
oczyszczające doznanie. Doznanie dzięki któremu stajemy się lepsi,
bardziej wartościowi. Poszukujący tego światła które oświetla nam drogę
do prawdziwej wolności, jako wolnych od grzechu ludzi gotowych na
spotkanie z wiecznym światłem.
W 3 części tego koncertu-tryptyku, Amadeusz obiecuje nam poznanie tego piękna. Jest przepiękna anielska muzyka radosna, która daje nam poczucie dumy z osiągniętych sukcesów w walce z przeciwnościami, z pokusami. To prawdziwa nagroda osiągnięcie stanu doskonałej duszy czystego sumienia jeszcze teraz za życia. Ta muzyka jest jak przewodnik świetlistej drogi do Boga. Przez cierpienia wysiłek do Doskonałości. Per Aspera Ad Astra - ta stara łacińska maksyma wypełnia się w całości dając tu jednak nagrodę, pokazując naszej niewierności i niewiedzy to co nas spotka. Spotka nas Światło i Poznanie. Muzyka całego choć tak krótkiego koncertu jest jak pigułka zamykająca całą mądrość Króla Salomona. Od praprzyczyny wszystkiego po Koniec końców. To arcydzieło samo w sobie którego można słuchać raz po raz. Cudowne i przepiękne polecam gorąco :-)ClassiCafe
Zmieniony (Piątek, 27 Marzec 2009 11:34) |






